GROBOWNICTWO  WOJENNE
Wojna zostawiła po sobie tysiące mogił, często ze skromnym oznakowaniem, w pośpiechu  zbitym krzyżem,
zapisaną ołówkiem tabliczką. Groby te porozrzucane były po polach bitew, w wąwozach, lasach, na stokach
wzgórz, łąkach, nieraz pośród zabudowań. Te pola bitew  trzeba było  uporządkować, przede  wszystkim  ze
względów sanitarnych. Poległych żołnierzy grzebano w płytkich, prowizorycznych  grobach, rozrzuconych w 
różnych okolicach, nieraz  przy  zabudowaniach, w pobliżu ujęć  wody, co mogło grozić wybuchem  epidemii.
Rozsiane w różnych miejscach mogiły były  przeszkodą w uprawie  pól i innych  działaniach  gospodarczych.
Przy pracach terenowych i ekshumacyjnych chciano  wykorzystać jak najtańszą  siłę roboczą, czyli  jeńców
wojennych, spieszono się z pracami żeby zdążyć przed zawarciem pokoju.  Dużą rolę odgrywała też  sprawa
późniejszych kosztów  utrzymania  rozrzuconych mogił. Starano się  zmniejszyć ich liczbę i skomasować  na
zbiorczych cmentarzach wojennych. Czynniki te spowodowały, że do spraw grobownictwa wojennego władze
zmuszone były podejść w sposób planowy i zorganizowany. Już w czasie działań wojennych przy Etapowych
Komendach Armii działały służby, których  zadaniem było  porządkowanie i oczyszczanie  pola  walki.  One
też  dysponowały  informacjami  dotyczącymi  poległych i ich  grobów.  Wzorem dla  tworzonej w monarchii 
austro - węgierskiej administracji grobownictwa wojennego były podjęte wcześniej w tej dziedzinie działania
w Niemczech. W tym czasie w niemieckim Ministerstwie Wojny działał oddział porządkujący groby wojenne
który prowadził terenowe  prace ewidencyjne.  3 grudnia  1915 roku w  austro - węgierskim  Ministerstwie
Wojny IX Wydział Grobów Wojennych który zajmował się koordynacją spraw grobownictwa wojennego na
terenie monarchii i terenów okupowanych. Stąd wychodziły główne wytyczne i zarządzenia.
Na szczeblu Generalnego Gubernatorstwa Wojskowego utworzono w Sekcji Wojskowej X Oddział Grobów
Wojennych. Przejął on z Referatu Sanitarnego Krajowego Komisariatu Cywilnego sprawy ekshumacji pole-
głych, przenoszenia ich na wspólne cmentarze oraz sprawy urządzania cmentarzy i opieki nad nimi.
We wrześniu 1916 roku w komendach powiatowych powołano  Oddziały Grobów Wojennych.  Przełożonym
oddziału był komendant powiatu, czasem zstępowany przez komendanta żandarmerii powiatowej. Był także
komisarz cywilny i kapelan wojskowy. W ramach oddziałów grobów wojennych, począwszy od szczebla cen-
tralnego a skończywszy na powiatowym, działały dwie grupy: ewidencji grobów wojennych i opieki nad gro-
bami. Zadaniem grupy  ewidencji było poszukiwanie, ustalanie przynależności,  ich  identyfikacja i rejestra-
cja. Druga  grupa  zajmowała się głównie pracami  koncepcyjnymi,  polegającymi na  typowaniu grobów  do
przeniesienia oraz projektowaniu i urządzaniu cmentarzy. Na terenie okupacji austro - węgierskiej utworzo-
no oddziały składające się z przedstawicieli władz  niemieckich, które  zajmowały się swoimi poległymi  żoł-
nierzami. Właściwy wydział austro - węgierski zajmował się organizacją grobownictwa  wojennego oraz gro- 
bami żołnierzy swojej ( w tym Legionów ) i nieprzyjacielskiej armii.
Poszukiwania  grobów  prowadzono od  razu  po wycofaniu się frontu  na  wschód.  Większość  odnaleziono
w lecie i na jesieni  1915 roku.  Posterunki  żandarmerii  wykonywały te prace w miarę swoich  możliwości, 
odwołując się często do pomocy mejscowej ludności, która za informacje  mogła  otrzymać drobną  zapłatę.
Ze sprawą ustalania liczby grobów i poległych wiązał się problem poszukiwania zaginionych. 
Ukazujące się wówczas czasopisma zamieszczały  wykazy zabitych, rannych, zaginionych i wziętych do  nie-
woli. W urzędach miast i w komendach  wystawiano  pamiątki, fotografie, i inne drobiazgi należące  do  nie-
rozpoznanych osób. Również archiwum Urzędu  Duszpasterskiego  Komendy Legionów  przechowywało  w 
depozycie pamiątki po poległych legionistach. 
Różne były  warunki i możliwści  identyfikacji poległych.  Austro - węgierskie oddziały  grobów  wojennych            
obowiązane były zająć się poległymi swojej armii, Legionów Polskich i armii rosyjskiej, co stanowiło ponad
20 000 osób. Oddziały niemieckie zajmowały się tylko  3000 poległych swojej armii.  Najwięcej,  ok.  92 %
rozpoznanych poległych,  posiadała armia niemiecka.  Legiony Polskie miały  rozpoznanych ponad  połowę 
poległych. Z liczby 9500 poległych z armii austro - węgierskiej rozpoznano tylko ok. 27 %. Jest t liczba nis-
ka biorąc pod uwagę fakt, że obszar południowego Królestwa był  przez 3 lata pod  okupacją władz  austro-
węgierskich i nie był niepokojony działaniami wojennymi.  Tak mała efektywność prowadzenia prac ewide-
ncyjnych i identyfikacyjnych miała przyczynę w późnym zorganizowaniu oddziałów grobów  wojennych i cią-
głym brakiem ludzi do prac w terenie.  Najmniej  rozpoznanych było w armii  rosyjskiej, około 8 % z liczby
ok. 10 000 poległych. Wynikło to z sytuacji na froncie. W lecie 1915 roku wojska rosyjskie opuściły na sta-
łe ziemie  Królestwa Polskiego, w związku z czym nie miały  wpływu na ustalanie  nazwisk i jednostek  pole-
głych. Władze austro - węgierskie zidentyfikowały tylko tych  poległych, na których  mogiłach były  napisy
lub w czasie ekshumacji, albo bezpośrednio po bitwie znaleziono dokumenty.
Prace polegające na rozpoznaniu terenu stanowiły  pierwszy etap  wielkiego dzieła,  mającego na celu  upa-
miętnienie poległych.  W terenie  typowano mogiły do różnego  potraktowania. Dobrze  zachowane  mogiły
położone w ciekawym  krajobrazie, nie zagrażające  pod  względem  sanitarnym,  pozostawiano na miejscu, 
poprawiając tylko niektóre elementy: krzyż, napis, numer grobu; dotyczyło to większych mogił zbiorowych.
Z kilku mogił zgrupowanych obok siebie tworzono często osobny cmentarz wojenny lub osobną dzielnicę na
cmentarzach wyznaniowych. Mogiły rozrzucone, znajdujące się w niedostępnej okolicy lub miejscu nieodpo-
wiednim pod względem sanitarnym przenoszono na nowo  zakładany cmentarz wojenny.  Do prac ekshuma-
cyjnych wynajmowao miejscową ludność, która  otrzymywała zapłatę w postaci żywności, papierosów i wód-
ki. W późniejszym okresie wykorzystywano  jeńców  wojennych, z których w styczniu 1918 roku utworzono
cztery Kompanie Robocze do Grobów Wojennych. W skład kompanii  wchodził komendant, lekarz, strażni-
cy i 60 jeńców wojennych, wyposażenie i tabor.  Stałe siedziby kompanii znajdowały się w  Olkuszu, Bycha-
wie, Krasnymstawie i Tomaszowie.
W czasie  działań  wojennych, gdy  nie  było 
czasu na dokładne oznakowanie grobu i opa-
trzenie go napisem, zadowalano się prowizo- 
rycznym jego  oznakowaniem za pomocą pa-
lika z wyrytym  numerem. Zasad tych szcze-
gólnie przestrzegano w armiach niemieckiej     
i  austro - węgierskiej,  gdzie  każdy żołnierz 
nosił  przy sobie  zawieszony  na  szyi  t.  zw. 
''nieśmiertelnik''. W przypadku śmierci  żoł- 
nierza  znaczek  ten  przełamywano,  jedną     
część wkładano do grobu,  drugą  zabierano. 
Przy ekshumacji porównywano numery ewi- 
dencyjne. Przy  przenoszeniu  szczątków   i 
składaniu ich do grobu stosowano się do wy- 
tycznych z góry.Wiązało się to z pierwotnym 
pochówkiem  poległego. Rozróżniano  tu  po- 
dział mogił na: groby pojedyncze, grupy gro- 
bów pojedynczych,  groby  zbiorowe,  groby 
masowe. W czasie przenoszenia zwłok ofice- 
rów składano je w zasadzie do pojedynczych 
grobów, również  zwłoki  z  grobów  pojedyn- 
czych posiadające metryki żołnierskie  skła- 
dano  do  grobów  pojedynczych  lub  zbioro- 
wych.  Reszta  zwłok pozbawionych  metryk     
i ekshumowanych z grobów masowych skła- 
dana  była w grobach  masowych; dotyczyło     
to przeważnie żołnierzy armii rosyjskiej.
Prace ekshumacyjne starano się  prowadzić    
w miesiącach zimowych, a urządzanie cmen- 
tarzy zostawając na miesiące letnie. 
Przenoszenie  żołnierskich  szczątków  było 
początkiem  zakładania  cmentarzy  wojen- 
nych. W  pierwszym  etapie  opracowywano 
projekty cmentarzy. Pomocą dla  projektan- 
tów były wzory rozsyłane do komend powiatowych, opracowane przez Artystyczną Grupę Konsultacyjną przy X Oddziale Generalnego Guberna- 
torstwa Wojskowego. Projekt cmentarzy musiały być przedstawione tej Grupie.  Na realizację większych  założeń  cmentarnych i bardziej  monu- 
mentalnych form zgodę musiało wyrazić Ministerstwo Wojny. Bezpośredne prace przy zakładaniu  i  urządzaniu  cmentarzy  rozpoczęto  jesienią
1916 r. Ich szczególne nasilenie nastąpiło w 1918 roku,  kiedy przewidywno  zakończenie robót  na  terenie  okupacji  austro  -  węgierskiej.  Dla
ujednolicenia działań i obniżenia kosztów zorganizowano  kilka centralnych ośrodków  zajmujących się  produkcją  różnych  typów  krzyży,  tablic,  
bram, ogrodzeń.  W końcu 1917 r. na terenie  okupacji  austro - węgierskiej istniało kilka  takich ośrodków: w Kielcach  i  Jastrzębiu - warsztaty
kamieniarskie, w Garbatce koło Kozienic i w Tarni w Jędrzejowskiem - warsztaty stolarskie wytwarzające elementy drewniane.  Żeliwne  krzyże     
i tablice były wytwarzane w odlewni w Radomiu.
Jędrzejów -Podklasztorze - żołnierski pogrzeb, rok 1914 lub 1915
Do góry strony
W Zamościu działał warsztat ceramiczny. Wraz z  zakładaniem  nowego
cmentarza powstawały problemy dotyczące kosztów jego budowy, utrzy-
mania, opieki,  także stosunku do  grobów  przeciwnika.  Zwłoki  żołnie-     
rzy armii nieprzyjacielskiej  traktowano tak samo jak  swoich i sojuszni-
czych. Zasadą  było  tylko  zachowanie  podziału  na  oddzielne  mogiły, 
kwatery i cmentarze dla żołnerzy armii  własnej,  sojuszniczej i wrogiej.
Do opieki nad  grobem  zobowiązany był właściciel terenu,  na  którym
znajdował się cmentarz czy mogiła oraz pomocniczo gmina. W kosztach
zakładania i  urządzania  cmentarza  partycypowały  państwa,  których
żołnierze byli na nim  pochowani. Dotyczyło  to  cmentarzy  na  których
pochowano co najmniej 10 % żołnierzy  obcej armii.  W  wypadku  Kie-
lecczyzny, w  zależności  od  liczby  pochowanych,  kosztami  obciążono
rząd niemiecki. Państwa  znajdujące się w stanie  wojny  miały  zwrócić 
koszty po zawarciu pokoju. Każdy nowy  cmentarz  należało  wygrodzić
stosując  najprostsze formy ogrodzenia czy innego  wyznaczania w tere-- 
nie,  jak:  żywopłot,  regularnie  lub  wielorzędowo  posadzone  drzewa,
drewniany płot, a najlepiej płot  kamienny.  W  niektórych  wypadkach
Zalecano również, żeby najbliższe otoczenie cmentarza było z nim zhar-
monizowane. Już w początkach 1918  roku  władze  okupacyjne  zdawa-
ły sobie sprawę z tego, że nie zdążą wykonać  wszystkich  prac  związa-
nych z urządzaniem cmentarzy wojennych. Rysowała się coraz większa
możliwość przejmowania administracji przez władze Królestwa Polskie-
go,  utworzonego  aktem z dnia 5 listopada 1916 roku. 
Z tego  względu na wiosnę 1918 roku utworzono specjalną formację - Kompanię Grobów Wojennych, w skład której          
weszli  pracownicy Oddziałów Grobów Wojennych w Komendach Powiatowych, personel  X  Oddziału  Generalnego
Gubernatorstwa Wojskowego  oraz personel warsztatów w Jastrzębiu.  Zadaniem tej Kompanii było kontynuowanie 
i zakończenie prac w powiatach w wypadku zakończenia wojny i po ustąpieniu władz austro-węgierskich.
W końcu 1918 roku na terenie ówczesnego województwa  kieleckiego (stan z roku 1987) istniało 129 cmentarzy wo-
jennych. Spoczywało na nich około 13000 żołnierzy poległych w czasie  działań  wojennych i zmarłych w szpitalach w
wyniku w odniesionych ran. Ta liczba cmentarzy nie obejmuje wszystkich  pochówków; niektóre mogiły  pojedyncze
i zbiorowe z czasów wojny nie zostały odnalezione, część  zanikła w miarę upływu czasu, inne, nie oznaczone pozosta-
ły nieznane. Prawie wszystkie cmentarze wojenne zakładane były w latach 1915 - 1918. W latach  międzywojennych
cmentarze te remontowano, poprawiano, zachowując jednak  ich pierwotne założenie i podstaowe elementy. 
Jedynie w związku z akcją komasacji  poszerzano je,  powiększała się ilość  mogił i krzyży. Ze względu na  przynależ-
ność armijną wyrżnić można cmentarze i dzielnice wojenne  niemieckie, austro-węgierskie, rosyjskie, leginowe - pol-
skie i mieszane.  Najwięcej jest mieszanych - ponad  30;  spczywają na nich żołnierze należący do dwóch   lub  trzech
armii. Cmentarzy  niemieckich jest kilkanaście,  cmentarzy  rosyjskich i austro-węgierskch jest kilka,  legionowych 
dwa. Przebieg walk  ich zasięg wpłynął na wielkość cmentarzy i dzielnic wojennych.
Zbieranie poległych i przygotowania do pochówku
Na terenie woj. kieleckiego nie było decydujących dla losów  wojny bitew. Nie było, zwłaszcza w 1914 roku stałych,
za wszelką cenę utrzymywanych pozycji. W  wielu przypadkch oszczędzano siły, odrywając się szybko od nieprzyja-
ciela. Cmentarzy  dużych, o welkich  założeniach  przestrzennych  jest tu niewiele. Dwa największe znajdują  się  na
południu województwa: jeden w Uciskowie o pow. 1 ha, na którym spoczywa blisko 2000 poległych, drugi  w  Pińczo-
wie (ok. 1000 poległych). Istnieją równeż  cmentarze i dzielnice o małej powierzchni, gdzie jest  pochowanych  wielu
poległych, np. w Opatowcu, Pawłowie, Nowej  Słupi, Końskich.  Pozostałe to małe  cmentarzyki, na których leży od
klkunastu do około 200 poległych. Pojedyncze  mogiły i kwatery są nieraz  pozostałością dużej  dzielnicy  wojennej,
gdzie spoczywa nawet kilkaset osób, np. we Włoszczowej, Mninie, Racławicach. 
Większość zachowanych cmentarzy stanowią cmentarze leśne. Obecnie ich usytuowanie   wygląda na przypadkowe:
położone na skraju lasu lub w jego głębi, nie oznakowane, często niewidoczne, zagubione wśród drzew i krzewów np.
okolice 
Małogoszcza ( dwa cmntarze przy stacji ), Snochowice i inne.  Cmentarzy  polnych  zachowało  się  niewiele,
najpiękniejszy z nich - w
 Nowej Wsi - widoczny jest wśród pól w postaci kępy zieleni z olbrzymim dębem. 
Cmentarze wojenne zakładane przy cmentarzch wyznanowych w miarę upływu czasu zostały otoczone nowymi nagro-
bkami i wchłonięte przez rozrasające się cmntarze np. w 
RembieszycachJędrzejowie-PodklastorzuChęcinach i inn.
Obecnie przy cmentarzach wyznaniowych zachowały się tylko większe założenia cmentarne, wyraźnie wyodrębnione
trwałym ogrodzeniem, zwykle  kamiennym  murem, np. w
 Pińczowie.  Spośród  kilku  cmentarzy ''ziemnych'',  wyróż-
niają się dwa: w Uciskowie, wygrodzony wałem, z kopcem pośrodku i wysoko nadsypanymi kwaterami i cmentarz ,w 
Mzurowej, założony na podobnym, zbliżonym do prostokąta planie z zaokrąglonym tylnym bokiem, z nasypem pośro-
dku, wygrodzony fosą i wałem. Inne cmentarze posiadają zwykle tylko kamienne ogrodzenia w postaci niskiego mur-
ka, czasem z malutką kapliczką. Takich cmentarzy  jest kilka, np. w okolicach
 Małogoszcza, w Mieronicach,  Eusta-
chowie  Małym,  Jasieniu,  Nowej Wsi. Są  jeszcze  cmentarzyki, które miały niegdyś  kamienne  murki,  drewniane 
ogrodzenia z żerdzi, płot z gałęzi czy rzadziej z żeliwnych krat.  Obecnie o istnieniu cmentarza świadczą tylko szeregi
mogił, tak jest np. w Snochowicach, 
Podpolichnie, MilechowachBolminie - Papierni i Nowej Słupi. 
Wnętrze każdego cmentarza można podzielić na część grzebalną i wolną.  Część grzebalną stanowią  pochówki w po-
staci mogił i kwater widocznych jako pagórki ziemne, nasypy i kopce, na których  zachowały się znaki  mogilne, upa-
miętniające poległych żołnierzy, jednostkę lub grupę poległych. Część wolna przeznaczona była pierwotnie na alejki
i zieleń.  Cmentarze z I wojny światowej zawierają  bogaty  ładunek treści i symboli. Są one dokumentem  i  źródłem
historycznym. Pierwszowojenne cmentarze są jedynym obok zachowanych umocnień i fortyfikacji widocznym śladem
tragedii, jaką była I wojna światowa. Ich  obecność w danej  okolicy jest często  śladem po stoczonej tam  bitwie  lub
potyczce. Cmentarze  wyznaczają  szlaki  bojowe  brygad i pułków. Ich  rozmieszczenie, np. duże skupiska,  świadczą
o charakterze staczanych walk, przebiegu frontów, o walkach pozycyjnych; wiele cmentarzy znajduje się wzdłuż brze-
gów Nidy i w okolicach Małogoszcza, a także w północno - wschodniej części województwa. Miejscem historycznym          
jest nie tylko cmentarz dobrze zachowany, widoczny i rozpoznawalny, ale również jego pozostałości w potaci pojedyn-         
czej mogiły czy pagórka. Niekiedy  cmentarz w terenie już nie istnieje, np. w  
Leśnicy czy  Korzecku, ale żyje w świa-  
domośc ludzi, którzy go pamętają, wiedzą gdzie był, jak wyglądał i co spowodowało jego zniszczenie.